Rio de Janeiro: 9000 osób zniknęło bez śladu
Thursday, December 11th, 2008Na słynną brazylijską plażę w dzielnicy Copacabana wyległy dziesiątki protestujących, urządzając happening, którego celem było zwrócenie uwagi na to, że od stycznia 2007 roku w Rio de Janeiro zniknęło bez śladu dziewięć tysięcy osób.
Członkowie organizacji ONG Rio de Paz zbudowali na plaży cmentarz wykorzystując manekiny by zobrazować ile osób zostało w ciągu ostatnich dwóch lat zamordowanych i potajemnie pochowanych. Posłużyli się też wizerunkami pieców, które według doniesień, są wykorzystywane przez przemytników narkotyków i szwadrony śmierci do palenia uprowadzonych osób.
- Wiele z tych osób zostało zamordowanych przez policję - mówi Antonio Carlos Costa, prezes ONG Rio de Paz - “policjantów podejmujących działania poza regularną służbą. Inni zginęli z rąk przemytników narkotyków. Ciała są zakopywane na tajnych cmentarzyskach w rejonie Rio de Janeiro. Często uprowadzone osoby są żywcem spalane przez przemytników narkotyków w specjalnych piecach, nazywanych mikrofalówkami”.
Costa zwraca uwagę, że gdy w latach 1964-1985, podczas wojskowej dyktatury w Brazylii, zniknęło stu trzydziestu ośmiu politycznych działaczy, sprawa była bardzo nagłośniona i wywołała prawdziwą burzę. Teraz, gdy w samym Rio de Janeiro, w ciągu niecałych dwóch lat zaginęło bez śladu dziewięć tysięcy osób, nikt o tym głośno nie mówi. Zdaniem Costy brak jakiejkolwiek reakcji wynika głównie z tego, że większość ofiar pochodzi z najuboższych warstw społeczeństwa, mieszkających na przedmieściach Rio.
Jackeline Munoz, z wydziału bezpieczeństwa publicznego Uniwersytetu Candido Mendes dodaje, że dane mówiące o dziewięciu tysiącach osób zaginionych bez śladu pochodzą z oficjalnych dokumentów opublikowanych przez rządowy Instytut Bezpieczeństwa Publicznego i Spraw Społecznych w Rio de Janeiro. Costa jest przekonany, że co najmniej sześć tysięcy z zaginionych osób zostało zamordowanych, większość najprawdopodobniej przez gangi przemytników narkotyków walczące o wpływy i terytorium w najuboższych dzielnicach Rio. Inni, jak uważa, zostali zabici przez tak zwane szwadrony śmierci i policjantów działających na własną rękę. Costa zapowiada, że jego organizacja, ONG Rio de Paz rozpocznie w przyszłym roku własne dochodzenie w sprawie zaginionych osób.